[PL] Czy Urząd Gminy lub Miasta powinien rezygnować z gazety urzędu?

Co jakiś czas, słyszymy o burmistrzach, wójtach, którzy w ramach zerwania z tradycjami swoich poprzedników i idąc w nowoczesność - rezygnują z istniejących form komunikacji, zwłaszcza z wydawania gazety, na rzecz social mediów. Czy taki ruch jest uzasadniony i przynosi korzyści?

Paskudne nieczytelne gazety, projektowane na kolanie, będące laurką poprzednich włodarzy urzędu, wydawane za ogromne pieniądze – to sytuacja jaką niejednokrotnie zastają następcy.


Nie powinna więc dziwić niechęć niektórych burmistrzów, wójtów i prezydentów do chęci odcięcia się od takich nośników, zwłaszcza gdy charakterem kojarzone były z bardzo złymi mediami publicznymi, które serwowały twardą propagandę polityczną.


Sprzeciw do nadużyć wydawał się uzasadniony. Jednak rezygnacja z medium prasowego (fizycznego), a tym bardziej zmiana go na rzecz tylko internetowego - w praktyce stała się nie dość, że wylaniem dziecka z kąpielą, to dodatkowo ograniczaniem mieszkańcom prawa do informacji – zwłaszcza tym wykluczonym, czy informacyjnie, czy przez „Big-techy”.



Social media banują


Banowanie, czyli blokowanie użytkowników przez platformy social media, to plaga. Tak duża, że Unia Europejska zaczęła tworzyć narzędzia hamujące działania (w tym wymagające większą transparentność). Niezależnie jednak od powodu dla którego użytkownik został zablokowany, efekt jest zawsze taki sam: taka osoba ma bardzo ograniczony dostęp do treści w ramach danego portalu. Staje się wykluczona z dostępu do treści.


Jak bardzo? Np. zmieniająca się na przestrzeni lat polityka Facebooka, spowodowała, że obecnie osoba nie posiadająca konta na Facebooku (lub Instagramie), może zobaczyć tylko parę ostatnich wpisów na fanpage, nie może też zobaczyć całej dyskusji. Koniec z dostępem do przeglądania całego fanpage bez posiadania konta. Tylko parę ostatnich wpisów. Może ewentualnie podejrzeć wybrane wpisy, ale ktoś musi je udostępnić (wskazać) tej osobie, np. wysyłając link.


Facebook systematycznie zamyka się na ruch osób niezalogowanych. W tym samym czasie potrafi banować, czyli usuwać osobom dostęp do platformy.


Zatem, gdy jakiś Urząd chce skupiać się tylko na Facebooku, to blokuje dostęp do informacji osobom nie posiadającym konta na tej platformie. Przestaje realizować prawo do informacji.


Facebook nie jest aplikacją dla urzędów. Został stworzony w zupełnie innych celach. I dlatego włodarze, którzy stawiają tylko Facebook (lub inne social medium) bardzo często kończą fatalnie podczas wyborów. Do mieszkańców nie docierają komunikaty o tym co było wykonywane w czasie trwania kadencji.





Algorytm decyduje do kogo trafi treść

Z perspektywy promocji i marketingu algorytmy to straszne narzędzie. Potrafią “ucinać” zasięgi bardzo mocno. Co to znaczy w praktyce? Jeśli treść się nie podoba osobom, którym ją zaprezentowano, to następnym osobom treść nie będzie zaprezentowana na tzw. wallu, czyli w strumieniu wiadomości treści.


Algorytmy social mediów skupiają się na rozrywce. Jeśli więc urząd chwali się treścią ważną lokalnie, ale nudną - jak np. inwestycją z wysoką dotacją - to taka informacja nie zostanie wysłana do użytkowników portalu.


Jeśli zaś treści są atrakcyjne, to algorytm będzie rozsyłał informację bardzo szeroko, ale jaki procent odbiorców treści będzie związany z gminą/miastem Urzędu?


Burmistrz niewielkiej Gminy z milionowymi zasięgami

Mariusz Musiałowski - Burmistrz Gminy Kleczew ( link do FB ) może poszczycić się niezłymi wynikami oglądalności. Jego filmy potrafią być oglądane nawet przez 3 miliony widzów, chociaż w większości oscylują w okolicach 50 tys. -100 tys., jak “wyrzucone pieniądze”, które obejrzało poand 3 mln osób, czy “dlaczego policja nie potrafi robić zakupów” z oglądalnością 1,3 mln widzów.


W czym zaś jest problem, skoro piszemy o burmistrzu gminy? Gmina Kleczew to 10 tys. mieszkańców. 10 tysięcy mieszkańców i filmy z oglądalnością sięgającą nawet 3 milionów. Jaki procent z tych 3 milionów widzów to mieszkańcy gminy Kleczew? Jaki procent treści trafia bezpośrednio do mieszkańców?


Algorytmy najpierw testują a potem rozsyłają treści według własnych zasad


Algorytmy social mediów testują atrakcyjność filmu, analizując zaangażowanie odbiorców. Najpierw testowany na małym procencie. Zaangażowanie jest? Film proponowany jest kolejnemu procentowi, i tak dalej.


Bardzo dobrze to widać na statystykach filmów burmistrza Mariusza Musiałowskiego, którego część filmów osiąga milionowe zasięgi, obok nich są filmy z oglądalnością na poziomie kilkudzisięciu-kilkuset tys. obejrzeń, a obok nich takie treści jak zaproszenie na koncert Andrzeja Rybińskiego  - obejrzane przez 8,5 tys. osób, czy “zwycięstwo chłopców z Sokoła Kleczew” obejrzane 13 tys. razy. Oba filmy najpewniej trafiły w sporej części do grup niezwiązanych z Gminą.


Ale czy to źle? To zależy. Jeśli patrzymy na liczby ogólnie pod względem marketingu/promocji? To bardzo dobry wynik i gratulacje za osiągi o których marzy tysiące influencerów. Ale jeśli patrzymy w kontekście dostępu do informacji mieszkańców gminy? To już nie jest to tak kolorowo. I nie ma tu wcale winy burmistrza gminy. To po prostu wina mechanizmów social mediów.



Nikt nie chce oglądać mediów urzędów?


Z jednej strony przedstawiamy burmistrza, który tworzy treści przyciągające miliony, z drugiej strony mamy tysiące fanpage’ów urzędów, których nikt nie przegląda - no, poza urzędnikami. Nie trafiają do społeczności, bo dla algorytmu są nudne. A są nudne, bo algorytmu nie interesuje, że “dopięcie” jakiegoś projektu może być bardzo kluczowe dla lokalnej społeczności. Facebook nie jest aplikacją dla urzędów.  Został stworzony w zupełnie innych celach. I dlatego włodarze, którzy stawiają tylko Facebook (lub inne social medium) bardzo często kończą fatalnie podczas wyborów. Do mieszkańców nie docierają komunikaty o tym co było wykonywane w czasie trwania kadencji. 



Social media dobrym uzupełnieniem, ale nie zamiennikiem


Powtórzmy to zatem raz jeszcze: powyższa sytuacja nie oznacza, że posiadanie social mediów to błąd. To błąd tylko w sytuacji w której Urząd skupia się tylko na jednym “nośniku” - internecie.



Kluczowe: docierać na wielu przestrzeniach


I tutaj jest przestrzeń dla dobrze stworzonej i przemyślanej gazety urzędu. Ale nie laurki burmistrza/wójta, lecz dopracowana gazeta, która jest czytelna, atrakcyjna wizualnie, skupia się na przekazaniu informacji z urzędu: co udało się wykonać, co jest w planach. Podsumowuje sezon w jednostkach podległych: szkołach, domach kultury. Opowiada o tym jak żyje gmina stając się jednocześnie archiwum codzienności. Gazeta, która jednocześnie jest dobrze zaprojektowana i przede wszystkim BEZPŁATNA dla mieszkańców. Płatna gazeta urzędu nie spełnia swojej roli. W ogóle.



Gazeta urzędu może być bardzo dobrym wsparciem i sensownym nośnikiem informacji.


Tak, gazeta urzędu może być bardzo dobrym wsparciem i sensownym nośnikiem informacji. O ile nie zostanie przerobiona w tubę propagandową. Jednak to już jest tylko zależne od włodarza miasta/gminy, czyli prezydenta, burmistrza, wójta…



Specjaliści z WlasnaGazeta.pl wspierają kompleksowo


I na koniec, pozwalamy sobie napisać parę słów o tym jaka powinna być gazeta urzędu na podstawie własnych doświadczeń i rad jakie słyszą nasi Klienci, gdy realizujemy dla nich kompleksowy profesjonalny i czytelny skład graficzny, uzupełniając to bardzo tanim drukiem gazetowym.



Dlaczego we WlasnaGazeta.pl jest bardzo tanio, zachowując jednocześnie wysoką jakość wizualną?


WlasnaGazeta.pl powstała z myślą o wspieraniu w tworzeniu gazet Klientów, którzy nie posiadają redakcji, nie chcą redakcji posiadać, jednocześnie chcą otrzymać tanio ładną gazetę.


Oferuje szereg innowacyjnych rozwiązań i działań, które udoskonalane były na przestrzeni lat. Jest jedną z niewielu firm, która radzi sobie bardzo dobrze z materiałami wykonanymi w Canvie (Druk prawdziwych gazet z Canvy? We WlasnaGazeta.pl to możliwe! ), używa bardzo drogich narzędzi wspierających prace graficzne – sięgamy po rozwiązania po które sięgają największe marki świata jak Disney, NASA, Lucas Film, Nike, Google, Coca Cola, Adobe, Tesla…


I przede wszystkim we WlasnaGazeta.pl ceny są zoptymalizowane, czyli jest tanio… a wręcz skład tekstu najtaniej , jak i skład gazet najtaniej i najlepiej wykonywany jest we WlasnaGazeta.pl - jeśli uwzględnimy wszystkie narzędzia i rozwiązania, którymi wspieramy pracę. A wliczając do ceny oferowany bardzo tani druk: tworzenie gazety z WlasnaGazeta.pl jest bardzo opłacalne i finansowo i wizualnie.


WlasnaGazeta.pl to rekomendowana opcja. Druk gazet z WlasnaGazeta.pl to polecana i rekomendowana opcja. Skład gazet z WlasnaGazeta.pl to polecana i rekomendowana opcja

źródło materiału